Kwiecień7
Dzisiaj przyjechała piaskownica dla Diby i Tidiego – traktorem. Piaskownica jest drewniana, wielka ciężka i ja muszę cały czas w niej siedzieć razem z Tymkiem, bo jak nie, to mnie dziecko upomina: “mama! tam!” i każe mi siadać w rogu. Nasz ogródek wygląda obecnie mało reprezentacyjnie: piach, piach, piach. Śmieszny Tata w miniony weekend wygrabił teren po traktorze, który bronował (wyjaśnienie dla miastowych tutaj) wcześniej działkę. Grabił i taczką wywoził kamienie przez całą sobotę, a w niedzielę nie mógł się ruszyć. Teraz już tylko wystarczy ubić ziemię, posiać trawę i czekać na deszcz.
Ja również zabawiłam się w ogrodnika – kupiłam trochę zielska, a raczej nasion i posiałam przed domem: maciejkę, słoneczniki i jakieś inne kwiaty. Pytanie, czy coś z tego wzejdzie? Podlewam jak na razie i wypatruję.
Szpaki zadomowiły się na stałe na dachu i pięknie nam śpiewają. Oprócz tego z pól dobiega wspaniały zapach świeżego nawozu (już wiem jak to robią – po prostu traktor wystrzeliwuje te kupy w powietrze – nie chciałabym znaleźć się nigdy w zasięgu tego wystrzału)
Tymcio gada ostatnio przez sen. Pewnej nocy głośno i wyraźnie oznajmił: “NIE”. Przedwczoraj było: “DIBA”. Poza tym cały czas jest prawie na dworze, z przerwami na sen i jadło.
A skubaniec, teraz już się tak wycwanił z Misiem Uszatkiem, że jak tylko czuje, że koniec odcinka zbliża się wielkimi krokami – miś pojawia się w piżamce, to Tymcio szybko klika “next”. Cwaniura.
tutaj podaje śrubki Śmiesznemu Tacie:

Marzec9
Dzisiaj rano – akcja ‘książeczka mieszkaniowa – podejście nr 3′. Od jakiegoś czasu próbuję zlikwidować książeczkę mieszkaniową. Przy pierwszym podejściu okazało się, że nie mam oświadczenia kierownika budowy o postępie prac budowlanych. Przy drugim podejściu okazało się, że pozwolenie na budowę nie ma stempelka jednego bardzo ważnego. Więc dzisiaj pojechaliśmy z Franulą do starostwa po ważny stempelek. Franek uwielbia urzędy, jeszcze bardziej uwielbia urzędników, a najbardziej uwielbia urzędniczki, zwłaszcza w wieku babciowym. Każdemu w urzędzie robi ‘papa’ i chce opowiadać każdej urzędniczce o tym, że jechał windą i przycisnął przycisk. Dostaliśmy ważny stempelek, przejechaliśmy się kilka razy windą i pojechaliśmy do banku.
W banku paniusia dość długo rozmawiała przez telefon, więc Franek się trochę znudził. Znalazł sobie odrazu super zabawę. Jeździł po całej sali bankowej krzesełkiem. Na krzesełku posadził figurkę tygrysa i od czasu do czasu robił “rłłłłłłłłłłłałłłł. Wszystkie panie w kolejce były zachwycone, że dziecko takie grzeczne i jak się umie samo zająć, itp.
Paniusia w banku powiedziała, że owszem, dokumenty wszystkie są ok, ale od 1 kwietnia będzie korzystniejszy przelicznik i może warto zaczekać i przyjechać 1 kwietnia…..
<a href=”http://blogi.edziecko.pl/dokument/5/Rosniemy-Razem-konkurs-”><img border=”0″ src=”http://blogi.edziecko.pl/media/uploaded_images/image/pampers/pampers2.gif” alt=”Rośniemy razem!”/></a>

Styczeń1
Wczoraj odbył się Sylwestrowy mini bal. Bal był przebierany, jednak każdy miał informację o innych wymaganiach co do stroju. Część myślała, że trzeba przebrać się za jakieś zwierzątko, inna część byłą przekonana, że należy wdziać strój “kobiety lekkich obyczajów” lub alfonsa. A trzecia połowa gości przypadkowo nie została poinformowana o wymaganym stroju. Ale było fajnie.
Gospodarze domu: Justynka Pszczółka i Maciek Kogut

Wiola Mucha

Michał Krokodyl

Agnieszka Motylek i Bartek Tygrysisko

Ola Pierwsza Dama i jej Opiekun Majkel

Majkel el Alfonzo Alonzo i Dartanią

Jasio Dama Druga i Ela Robaczek ze skrzydełkami

Dziewczęta ustawiają się ala Paryż Hilton

Rzut ogólny na kanapę tzw. Panorama Skoszewska

Było jedzenie

I była Ela z Damianem

No i Marta ma się rozumieć.

Grudzień15
W weekend zostawiliśmy Tymcia pierwszy raz z dziadkami na tak długo. Razem ze Śmiesznym Panem zapakowaliśmy rozmaitym towarem samochód – dla niepoznaki na zamojskich numerach - i pojechaliśmy do Warszawy na akcję “Przetwory”. Czyli zabawić się w sklepową i sklepowego. Musieliśmy się wrócić po przejechaniu 50 km, bo zapomnieliśmy jednego z produktów a mianowicie “Bloku czekoladopodobnego. 0% czekolady”. Pokłóciliśmy się strasznie, kto miał o tym pamiętać, już miałam nie jechać.
Na miejscu gorąca atmosfera targu/warsztatów krawieckich/meblarskich itp. Handel panie!
Oto nasze stoisko:

i asortyment:

Tak to wyglądało z dalszej perspektywy (w środku – choinka zastępcza made by bezaprojekt):

Zwycięski projekt – roboty:

A oto tłumek dzieci przy stoisku naszej sąsiadki Mirelli von Chrupek. Kalejdoskopy i naszyjniki biły rekordy popularności!

Tymcio rozłąkę przeżył, my też jakoś daliśmy radę!
Grudzień8
W niedzielę dorwaliśmy dawno zapomnianą książkę Wjesołyje Karcinki czy coś w tym stylu (może to był Ruskij Jazyk w Karcinkach). Maciek, jako jeden z najmłodszych z rodu, któremu nauka języka rosyjskiego nie było dana, próbował czytać. Oto przykłady:
- etiopka (czyli jołoczka czyli choinka)
- patelniuszka
- babuszka (ale tutaj się domyślił ze zdjęcia)
Potem Bartłomiej jeszcze zaśpiewał piosenkę o Leninie (nuty były).
To była moja ulubiona książka we wczesnym dzieciństwie. Super ilustracje ma, skany zamieszczę w najbliższym wolnym czasie, czyli nie za prędko.