Luty10

Tymcio dzisiaj jest Spidermanem (czyt. Spardejmenem)na balu karnawałowym, Tata Maciek zestresowany, jakby zdawał maturę co najmniej. Kostium lekko ciasnawy, bo ja-czyli matka kazałam kupić na 104/110 cm (Tak, tak, to wszystko moja wina) i się teraz wżyna w pupę. Poluzowałam lekko nitki w kluczowym miejscu, może wytrzyma!
Lecę do pracy. Pa!
Luty9
Poranki ostatnio to nieustająca walka z dzieciakami, żeby ich jakimś cudownym sposobem odstawić do przedszkola. Tymek od rana powtarza jak mantrę: “Ja nie chceeeeę do przedszkola” coraz bardziej się nakręcając. W końcu po prostu ryczy. Najpierw tata Maciek tłumaczy, później ja, ale Tymcio już w ogóle nie słucha tylko zaperza się jeszcze bardziej. Nic do niego nie trafia. Maciek już bluzga pod nosem i kipi w nim wszystko. Ja jeszcze raz próbuję tłumaczyć, ale nasze ukochane dziecko wydziera się, jakby z niego skórę zdzierali.
Zaczyna się kolejny piękny dzień…
U sąsiadów wygląda to ponoć trochę inaczej. Franek wymyśla jeszcze tysiąc pięćset pilnych rzeczy do zrobienia, chowa się i ucieka.
Wy też macie takie miłe poranki??
Styczeń4
Wreszcie w przedszkolu, po zapaleniu oskrzeli, kaszlu, katarze i innych niezbyt przyjemnych przypadłościach, panowie wrócili do przedszkola. Franek jeszcze trochę przygłuchy (okazuje się, że przy infekcji może spuchnąć trzeci migdał i cośtam zablokować na tyle, że dziecko słabiej słyszy). Dlatego teraz najczęściej wymawiane słowo to CO?

Grudzień4
Franek i Tymcio bawili się wczoraj z nami w lekarza. Gabinet był na schodach. Ja i Mama Justynka byłyśmy pacjentkami. Wchodzimy do ‘gabinetu’, Franek sprawdza czy gardło czerwone i trzeba przepisać syrop ‘pułneło’ a Tymcio popija kakao z gustownej filiżanki.
Ja: ‘O, pan doktor kawkę popija…’
Justynka: ‘Chyba na kopertę czeka…’
Tymcio: ‘No chyba!’