I parę haseł, bo słucham trójkowych przekrętów dzisiaj z okazji Dnia Dziecka:
“Mama, gdzie jest mój młot patyczny?” (czyt. drewniany)
“Ale on jest zbrudniały ten samochód, trzeba go umyć”
“samochód doftafczy”
Tymek ma problemy z formami:
nie – “mogę, biorę” tylko: “możem, bierzem, pójdziem itp”
albo – “wejdłem tutaj, dojdłem tam”
do mnie mówi:
“mama, co powiedziałeś?? mama, gdzie byłeś?”
A jeszcze mi się przypomniało, jak chłopaki siedzą na tarasie, napili się soczku, ja podchodzę, cisza, nagle Franek mówi: “no dobla chłopaki, to co lobimy??”
Chyba muszę zmienić płeć!
A to zdjęcia z niedzielnej wycieczki do Maurzyc:
lampa jak z przedszkola:
ciarówa:
tata Maćko:
hej synu!
Tidichadzik zjadł w drodze powrotnej Grześka czekoladowego i zasnął, jak widać dzieciak ma straszny katar:
Wczoraj ciasto drożdżowe upiekłam (debiut!) i zasłony uszyłam na łuczniku -igła raz mi się złamała i ruszałam z tym szyciem z kopyta: ratatataattata, aż mi śmieszny tato uwagę zwrócił, że mogę wolniej zaczynać szycie, wystarczy leciutko na pedał nacisnąć. Ale mnie strasznie to ratatatattata śmieszyło i nie zastosowałam się do sugestii.
Tymkowski ostatnio uwielbia być narratorem: np. “mama poszła, nie słuchała”.
Od przyjazdu z ferii Tymą ogląda tylko i wyłącznie brum bam “o samochodaf”, czyli “Auta” Pixara:
Tymek się w filmie zakochał i nie ma na niego mocnych. Trzeba mu puszczać ostatni wyścig, inaczej siedziałby całe półtorej godziny przed ekranem. Wstaje tylko na scenie z traktorami i idzie gdzieś do kąta albo do drugiego pokoju. Okazuje się, że Tidichadzik boi się byka.
Ja z filmu najbardziej lubię Złomka, jak mówi: “toż to szmata drogi!!”
Kulturalne ferie zimowe zaczęliśmy w muzeum semafora. Najbardziej podobały się marchewki i studnia. W kinie panowie obejrzeli ‘wodną bajkę’ i ruszyliśmy do domu. Muzeum fajne dość ale bez szaleństwa. (w końcu to nie to, co rynek w Strykowie
Ostatnie odzywki:
1. Franek rozmawia z BabąAnią przez telefon: ‘No, witam BaboAniu. Co słychać? A, no tak, oczywiście. Acha, potem muszę na dwór. Przyjedźcie do nas. No to papapapa.’
2. Tymcio w samochodzie: ‘O małpa tam skoczyła na drogę!’
3. Franek: ‘Jak będę duży to będę czerwonym Cliffordem’
4. Siedzą na kanapie i Tymcio Franka gilgocze w nogę. Franek z pełną powagą zwraca się do Tymcia: ‘Tymciu, już wystarczy.’