Listopad6
Różne odzywki:
1. ‘Mama, było ciemno i ciemno i BabaIrenka spała i spała. A potem….. Obudziła BabaIrenka i jasno.’
2. ‘O, piesku, co tutaj robisz? Zgubiłeś się? Zgubiłeś fontunia?’
3. ‘Mama, Diba będzieeeeeeeee tutaj czytać. A ty czytaj tutaj. I robimy hałas.’
4. ‘Jedziemy na basen? Aaaaaaaa, nie. To bezpieczne nie jest. Mam chore gardło.’
5. ‘Mama, ja boiłem się sowy’
6. ‘A Pan Kleks śpiewa i dzik jest dziki’
7. ‘A pamiętasz jak byliśmy nad morzem? W hotelu? I AliBaba był i muszelki.’
8. ‘A pamiętasz ten dywan? (prawie codziennie pyta, jak schodzimy na dół)
Dzisiaj z Matiną (Mamą Justyną) miałyśmy lekkie załamanie, gdyż kicki małe nie chciały usnąć aż do 14.30. My prawie usnęłyśmy, a chłopaki w pełni sił witalnych. A to książeczka, a to samochodzik, a to motor. Nam dzisiaj potrzebna flądra pacpacpac.

I więcej zdjęć TUTAJ
Październik22
Szybki skrót informacji z ostatniego tygodnia:
1. chłopaczyska chore. Zapalenie krtani, i jeden i drugi. Robimy im inhalacje, leki przemycamy w jedzeniu i piciu. Kaszlą, kichają ale szaleją ile tylko można. Doktórki powiedziały, że szaleć mogą rezem, skoro tego samego wirusa mają.
2. Mama Adzia pracuje pilnie po dwutygodniowej chorobie. Po raz kolejny służba zdrowia postanowiła wykończyć MamęAdzię podając jej zły antybiotyk i poprawiając dobrym antybiotykiem ale w złej dawce. Uwzięli się na mnie.
3. Samochód MamyAdzi odmówił posłuszeństwa. Tata Bartłomiej chciał sprawdzić co się dzieje, więc pojechał na krótką przejażdżkę po okolicy, żeby znaleźć przyczynę awarii. Przyczynę znalazł ale utknął na amen w ciemnościach na drodze. Zadzwonił po Śmiesznego Tatę, żeby ten go ratował. Śmieszny Tata pojechał i zepsuł mu się samochód po drodze. Wrócił bez świateł, po omacku zupełnie. Potem panowie podmienili akumulatory i wrócili szczęśliwie do domu. Przygoda, przygoda.
Październik20
To ja, Maciek.
Kochana żono, chciałbym zauważyć, że w dniu wczorajszym Twój szanowny mąż został z Tymkiem kiedy to ty byłaś tu i ówdzie na dzień cały. Wczoraj Tymcio przy mnie zachowywał się wzorowo. Ani jednego wypadku, ani jednego mruknięcia, bawił się wyśmienicie. Byliśmy u lekarza, wziął leki, zrobiłem mu inhalację, nakarmiłem, dwa razy spał, bez najmniejszego problemu. Aniołek chciałoby się rzec.
Chciałbym zaznaczyć że Ja, Maciej w ostatnich tygodniach jestem zmuszony do pracy ponad ludzkie siły, a zatem wstaję codziennie o 4:45 RANO i siadam do pracy, a jak Tymek idzie spać to co… to siadam do pracy, więc śpię ino ino. A szanowna małżonka nie jest w stanie położyć się później niż Tymek i dziecko błąka się po domu i płacze, jakby nie miało mamy. Przywołuję tutaj wczorajszą sytuację kiedy to Ty zasnęłaś (nomen omen o 21 godzinie), a Tymek płakał bo też chciał spać, ale jego łóżko był zajęte. WITALNOŚCI ŻONO, WIGORU, ŻWAWOŚCI !
A teraz zdjęcie. To my, fajne chłopaki przy odlewni.
