Weekend przebimbaliśmy:
Tymciula przekąpał się w nowym basenie:
Weekend przebimbaliśmy:
Tymciula przekąpał się w nowym basenie:
Wiekopomna chwila nastapiła wczoraj. Razem ze Śmiesznym Tatą wyszliśmy RAZEM na miasto bez Tymka w godzinach wieczornych. Z okazji koncertu Mitch&Mitch z okazji Fotofestiwalu z okazji przyjazdu Kasi i Szymona
Koncert śmieszny jak nie wiem co. Brygada jak z kreskówki, 5 koleżków - Mitch, Serious Mitch, Homitch, Mitch i jeszcze Mitch hehe. Grają muzykę skoczną i nieco fałszywą, co tylko dodaje jej uroku. Homitch na przykład - perkusista udziela się “wokalnie” w romantycznej balladzie i gra dupą na organkach - dosłownie!. Serious Mitch wygrawa bitwę na solo stopą z drugim Mitchem. Któryś Mitch to wykapany młody Grechuta, główny Mitch wokalista posiada pięęękne bokobrody, a Homitch ma fajny rozlatany wzrok jak bębni. Ogólnie niezły ubaw. Polecam!
Ale dzisiaj już mniej zabawnie się zrobiło, bo Tymko ciągle nie wrócił do formy, brzuszek go boli i dzisiaj nasza pani doktor powiedziała, że to chyba infekcja jakaś. W poniedziałek na badania i bierzemy nifuroksazyd. Fuj
Wczoraj byłam na basenie sama z Frankiem bez osób towarzyszących. Było ciężko, bo nie zabrałam smoczka więc musiałam się czasami mocno gimnastykować, żeby Franula nie marudził przy rozbieraniu/ubieraniu. Ale udało się wszystko ładnie.
Do naszej grupy dołączył pan SolarkaŻelNaWłosach ze swoją córeczką Oliwką. Pan Solarka jak tylko wszedł do wody zaczął szaleć. Zanurzał się, chlapał i cały czas gadał: “Oliwka, zobacz co ja robię, brruruuruuuu!!!!Tatuś nurkuje, fjuuuuuuuuuuu!!! A teaz chlapiemy chlapiemy!!! i nóżki pracują, zobacz jak tatuś skacze!!! Jak żabka!!!” Po prostu ogarnął go jakiś szał i podwójne ADHD. Ja byłam zmęczona od samego patrzenia na niego. Oliwka też trochę była zdziwiona zachowaniem pana Solarki.
Historyczna chwila: Tymek wypuścił nas do kina w niedzielę. Babcia zabrała go w tym czasie na dłuugi spacer.
Strasznie chciałam zobaczyć “Karmel”. Udało się. Ale film z tych, co już na następny dzień niewiele się pamięta. Tylko w drodze powrotnej śpiewaliśmy sobie po arabsku: “alahla halala, habibi”. Ogólnie to nędza kinowa raczej.
Za to “No country for old men” musiałam sobie dawkować, bo się bałam sama oglądać. Teksas, morderca psychopata, napięcie rośnie z minuty na minutę - jednym słowem- bracia Coenowie rządzą.
Tymek natomiast z ostatnich postępów przekręcił się sam na brzuch parę razy. Na początku pomagał mu spadek na kanapie, ale dzisiaj zrobił to już na płaskim jak decha łóżku. Zuch
Poza tym dostał niezłej fazy śmiechowej jak go ciocia Karolina rozśmieszała żabą. Po prostu facet miał z tego ubaw jakieś dobre 10 - 15 min.
Wczoraj śmiał się głośno do pieluchy w misie.
Dzieci to naprawdę są z innej planety
Miłego dnia życzę i korzystając z tego że bob przysnął lecę umyć zęby
Dzisiaj drugi basen. Niestety nie tak udany jak pierwszy, bo Tymula się pod sam koniec zdenerwował i płakał trochę. Zmęczony pewnie był więc Justa z Tymkiem wcześniej wyszli z wody. Chyba za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Początek fajny ale potem już nie za bardzo.
Zdjęcia z drugich zajęć basenowych TUTAJ
Wczoraj Franek usiadł sam w łóżeczku. Poniżej w pierwszych w życiu ogrodniczkach:
Dzisiaj bylismy pierwszy raz na basenie. Bylo super superowo. Caly dzien podporzadkowany basenowi. Przygotowania, logistyka cala - kiedy nakarmic, kiedy pospac, co spakowac, jak jechac, jak rozbierac, przygotowywac, myc, ubierac. Udalo sie bez wiekszych wpadek. Bylysmy na czas a nawet przed czasem. Basen cieplutki. Strasznie dlugo sie i synow przygotowywalysmy. Dobrze, ze Bartlomiej przyjechal po pracy pomoc, bo ciezko by bylo.
Franula na poczatku mial mine nietega. Ludzi sporo, dzwieki inne, wody duzo. Dopiero po jakis 20 minutach zaczal chlapac i machac nogami jak oszalaly. Tymon byl niewzruszony - pod koniec zajec ziewal. Ogolnie rzecz ujmujac chlopaki zadowolnione.
Tylko przyszlysmy jako pierwsze i wyszlysmy jako ostatnie. Ale juz nastepnym razem opracujemy jakis system. Ktora pierwsza pod prysznic, ktora dzieci pilnuje, ktora co bierze ze soba.
Wiecej zdjec TUTAJ
W dniu dzisiejszym odbyło się premierowe spotkanie w składzie: Hania, Tymon, Jaś i Szymon oraz ich szanowni rodzice.
Atmosfera spotkania była gorąca. Nie nadążaliśmy za tym, gdzie jakie dziecko przebywa i co robi. Jedno karmione, drugie drzemie, trzecie marudzi a czwarte się bawi i tak na zmianę.
Damian Eli stwierdził, że byłby najlepszą matką na świecie hehe, jedynie cycka mu brakuje. Na co Wiola zachęciła go, żeby mimo wszystko próbował, może jakiś “cud laktacyjny” się wydarzy.
Hania jest małym Szogunem, jak to Monika ujęła. Najżywszy z najżywszych znanych mi bobasów
Ela- kładź Jasia na brzuchu hyhy. Nie zapomnij!!!
Szymek - najmłodszy w gronie był niezłym grzeczniachą. W końcu był w gościach. Co prawda na koniec wizyty coś mu się zapachowego “wymskło”, no ale każdemu się zdarzy.
Trochę fotosów ze spotkania:
Trzej muszkieterowie (od lewej): Jaśko, Szymko i Tymko
Dumni tatowie:

Taka piękna para: Hania i Tymek
Panie matki:
Więcej fotek tutaj
Loguję się na naszą-klasę za każdym razem jak uda mi się włączyć komputer, czyli wtedy jak Tymcio na chwilę przyśnie. Fajny portal-wciąga, ale kijowy serwer. Tam są już prawie wszyscy i można takich znajomych odgrzebać, że hoho.
Ludzie na naszej- klasie generalnie dzielą się na dwie kategorie - z rodzinami i bez. Ci co mają już bobki naturalnie wrzucają z nimi foty (sama tak zrobiłam)
Singielki - w galerii umieszczają zdjęcia z wczasów w Turcji i Grecji, na tle panoramy górskiej, na żaglówce.
Jest jeszcze kategoria “świeżo po ślubie” - wtedy obowiązkowo ślubna fota w profilu. Mam jedną taką koleżankę z cudownym ślubnym zdjęciem na tle fototapety - “romantyczny pałac”. Myślałam że spadnę z krzesła jak to zobaczyłam hyhy.
Ostatnio Karolina z liceum wrzuciła fotki z rejsu. Rok 1995. Pytam ją czy ten chłopiec obok niej to ja? Potwierdza. Wszyscy wyglądamy jak dzieci. Ja nie poznaję ludzi, nie pamiętam imion, a Karolina sypie ksywkami. Mam chyba sklerozę.
A za rok 10-lecie matury. Matko jak ten czas leci.
Dzisiaj idę na warsztaty wokalne metodą “speech level singing”. Fajnie, bo dawno nie miałam okazji, żeby sobie pośpiewać - zadymione miejsca na razie nie wchodzą w grę. Na chór też przestałam chodzić. Na początku ciąży zasypiałam o 18, 19 i nie było szans, żeby dotrzeć na próby, a potem jakoś nie chciało mi się wracać.
SLS ma umożliwić komfortowe śpiewanie, tak jak ma to miejsce podczas mówienia. Zobaczymy.
Skoro sam Stevie Wonder brał udział w takich warsztatach to ja też chcę!
Będę śpiewać jak Stevie:
“I just called, to say…”

więcej o technice SLS:
http://www.easyvoice.pl/czytelnia/metody_i_techniki/speech_-level_singing.html
joox.net sprawia, ze nie moge jeszcze zostac intelektualistka. Teraz ogladam Fawlty Towers. Odcinek za odcinkiem z przerwami na karmienie, przewijanie i uspakajanie.
Franciszek dal popalic dzisiaj w nocy. o 23.30 stwierdzil, ze czas na impreze i on bedzie sie bawil. Zabawa polegala na kopaniu, machaniu rekami, wydawaniu dzwiekow typu uuuu, aaa, eheeeheee i wykopywaniu sie z kocyka. Pierwszy raz sie usmiechnal jak Bartek go wzial na rece. Potem juz byl zmeczony i nie mogl usnac i tak do 2 z minutami. O 4 glodny, o 7 glodny itd.
Dobrze, ze wczoraj dziewczyny mnie odwiedzily, bo po takiej nocy schiza gotowa jak nic.