Takie piekę
20 minut wyrabiam ciasto prawą kończyną górną, układam truskawki, sypię borówki od sąsiadów, później do pieca i nawet zakalca nie ma.


20 minut wyrabiam ciasto prawą kończyną górną, układam truskawki, sypię borówki od sąsiadów, później do pieca i nawet zakalca nie ma.


W teatrze byliśmy. W teatrze Pinokio. Byliśmy tam 5 minut. Sztuka od lat 3, o poszukiwaniu szczęścia. Pierwsza scena – facet w łachmanach pije. Wychodzi kobita ubrana na żółto (uosobienie szczęścia) i mówi: ‘Pij, pij więcej, to na pewno się lepiej poczujesz! To przez ciebie te nieszczęścia, głód i choroby!’ Wtaczają wielką beczkę na scenę. Przerażająca muzyka i światła i beczka się rozlatuje.
Reakcja Tymka i Franka: ‘Mama, do domu, ja boję’. I szybko wychodzimy.
Fajoska: http://www.darkroomlondon.com/

Chyba też zacznę dziergać.
Wczoraj ciasto drożdżowe upiekłam (debiut!) i zasłony uszyłam na łuczniku -igła raz mi się złamała i ruszałam z tym szyciem z kopyta: ratatataattata, aż mi śmieszny tato uwagę zwrócił, że mogę wolniej zaczynać szycie, wystarczy leciutko na pedał nacisnąć. Ale mnie strasznie to ratatatattata śmieszyło i nie zastosowałam się do sugestii.
Tymkowski ostatnio uwielbia być narratorem: np. “mama poszła, nie słuchała”.
Nowości z naszego podwórka:
- w weekend BożoCiałowy zjechała się caaaała rodzina i wspólnymi siłami postawiła płot! Garnki wiszą już na płocie, koszule będziemy drzeć wkrótce.
- razem ze Śmiesznym Tatą wybralim się do stolycy na koncert w ramach świętowania mojej 30 rocznicy. Koncert był fenomenalny. To się nazywa koncert! To się nazywa show! To się nazywa muzyka na żywo! MATHEW HERBERT BIG BAND z fantastycznie śpiewającą, filigranową inaczej-Eską Mtungwazi. Zdjęcia tutaj
Z ciekawostek to Śmieszny Tato bał się, że na Zamek Królewski w W-wie nie trafi bez gie pe esa.
- Miniony weekend był rozrywkowo-krajoznawczy. W Wielkopolskę ruszyliśmy w składzie: ja, Tymą, Śmieszny Ojciec. Trasa: Lednica, Dziekanowice (skanseny), Gniezno, Poznań (Ikea, Księgaręka w Spocie, Stary Rynek). Dochodzimy do wniosku, że dla mieszkańca Łodzi Poznań to jest obca planeta. Żałujemy, że nie studiowaliśmy w Poznaniu.
- Mamy sąsiadów! Dibski, Aga i Babak (Bartek). Diba trochę nieswój z powodu rewolucji życiowej w postaci przeprowadzki, ale przyzwyczaja się stopniowo
- Poza tym: są już jagody w lesie w drodze do Brzezin, na rynku w Strykowie można zobaczyć żywe króliki i kury, a Tymcio śpiewa: “bola bola bolalala” – najlepiej wychodzi mu piano (szeptem)
Zadymiliśmy w niedzielę na wiosce.
Najpierw się zestresowałam, że za mało będzie jedzenia, potem Maciek wyliczył racje mięsa na osobę, następnie jeszcze pojechałam z Tymulą do Strykowa po dodatkowe porcje.
Oprócz szanownych dorosłych było sporo dzieci, które biegały jak chciały – np. Tymcio i Pola integrowali się na kupie kamieni – pokładali się na niej i rozrzucali kamyki.
Gospodarz, który do pełni szczęścia potrzebuje kilku samochodów:
Polka, która gubi spinki w tempie ekspresowym:
Blanka, która usiłowała tego dnia zainteresować sobą Tymka (Blanka rzuca się na facetów!):
Malenka – jeszcze wciąż maleńka:
No i wspomniani wyżej dorośli: