Luty18
We wtorek przedszkolaki były w domu kultury na przedstawieniu ‘Pan Kleks’. Franka relacja wyglądała tak: ‘Był Pan Kleks i była BabaJaga i miała taki nos. I zabrała walizkę! Ale oni ciągnęli i ciągnęli i zabrali, no tak. A potem on zapytał co tak śmierdzi a to były papierosy.’
W czwartek przedszkolaki poszły do szkoły obok bo przyjechało planetarium (ciężko mi to sobie wyobrazić, ale rzeczywiście przyjechało). Relacja Franka: ‘Byliśmy w szkole i tam oglądaliśmy bajkę o misiu i były gwiazdy i księżyc był i słońce i pan opowiadał. Oglądaliśmy różne rysunki.’
Luty10
Najpierw Franek nie mógł doczekać się przedszkola (!). Czy już jedziemy itd…
Potem po śniadaniu w przedszkolu dzieci poszły do domu kultury na bal przebierańców połączony z przedstawieniem. Początek był obiecujący (Franek zrezygnował z maski sowy, Tymcio niestety zrezygnował ze spidermana):

Następnie pojawiły się klauny, a dzieci nasze klaunów się boją. Na szczęście Pani Beatka doskonale rozumie takie lęki:

Po przedstawieniu było super:

W przedszkolu czekał obiad:


I odpoczynek:

Luty10

Tymcio dzisiaj jest Spidermanem (czyt. Spardejmenem)na balu karnawałowym, Tata Maciek zestresowany, jakby zdawał maturę co najmniej. Kostium lekko ciasnawy, bo ja-czyli matka kazałam kupić na 104/110 cm (Tak, tak, to wszystko moja wina) i się teraz wżyna w pupę. Poluzowałam lekko nitki w kluczowym miejscu, może wytrzyma!
Lecę do pracy. Pa!
Luty9
Poranki ostatnio to nieustająca walka z dzieciakami, żeby ich jakimś cudownym sposobem odstawić do przedszkola. Tymek od rana powtarza jak mantrę: “Ja nie chceeeeę do przedszkola” coraz bardziej się nakręcając. W końcu po prostu ryczy. Najpierw tata Maciek tłumaczy, później ja, ale Tymcio już w ogóle nie słucha tylko zaperza się jeszcze bardziej. Nic do niego nie trafia. Maciek już bluzga pod nosem i kipi w nim wszystko. Ja jeszcze raz próbuję tłumaczyć, ale nasze ukochane dziecko wydziera się, jakby z niego skórę zdzierali.
Zaczyna się kolejny piękny dzień…
U sąsiadów wygląda to ponoć trochę inaczej. Franek wymyśla jeszcze tysiąc pięćset pilnych rzeczy do zrobienia, chowa się i ucieka.
Wy też macie takie miłe poranki??
Luty8
Franek na zakupach w sklepie odzieżowym.
Ja: ‘Chodź, kupimy nową kurtkę.’ Franek: ‘No tak, kupimy, może ta? Chcę przymierzyć. Nooooo, całkiem dobra. Bierzemy!’ Ja: ‘Może jeszcze jakąś czapę?’ Franek bierze pierwszą lepszą, zakłada na sam czubek głowy i mówi: ‘No dobra, bierzemy!’ Ja: ‘To jeszcze spodnie i kurtkę przeciwdeszczową.’ Franek: ‘No, tak. Ja potrzebuję spodnie. Ale skąd idziemy do kasy?’