Grudzień13
Franek i Tymek odwiedzili Świętego Mikołaja i Dzieda Maroza. Nie bardzo chcieli z nimi gadać, ale jeden zadzwonił dzwoneczkami i to im wystarczyło. Potem bardzo szaleli na placu zabaw.




Rano. Śniadanie. Pytam: ‘Czy życzy pan sobie keczup?’ Franek odpowiada: ‘Broń Boże!’
Grudzień7
- Franek, dlaczego wczoraj się pobiliście z Tymciem?
- Bo Tymcio powiedział, że na moim krzesełku są jagódki a ja powiedziałem, że nie ma. I ja się zdenerwowałem a Tymcio płakał.
W takich sytuacjach Franek idzie na górę i mówi, że nie przyjdzie już ‘nigdy a nigdy’ a Tymek się wkurza.
Grudzień4
Franek i Tymcio bawili się wczoraj z nami w lekarza. Gabinet był na schodach. Ja i Mama Justynka byłyśmy pacjentkami. Wchodzimy do ‘gabinetu’, Franek sprawdza czy gardło czerwone i trzeba przepisać syrop ‘pułneło’ a Tymcio popija kakao z gustownej filiżanki.
Ja: ‘O, pan doktor kawkę popija…’
Justynka: ‘Chyba na kopertę czeka…’
Tymcio: ‘No chyba!’
Listopad29

Franek postanowił namalować sobie ‘wąsy’ moją mascarą. Pilnujcie kosmetyków.
Listopad25
Franek się budzi, patrzy na okno i odrazu na równe nogi. ‘Mama, mama! Śnieg naszedł! O, nie! Trzeba sprawdzić w łazience! tak, jest, naszedł! A w sypialni? Tak, naszedł! Huja! Huja! (hura, hura). Ubieramy się! Będziemy lepić takie sowy. Takie kule ulepimy. Masz marchewkę? A masz guziki? Mama, gdzie moje rajtuzy? Ubieramy! Śnieg naszedł!
Tak mniej więcej wyglądał poranek.